Po co uczyć dzieci programowania?

Blanka Fijołek: Uważamy, że programowanie to trzeci język. Tak jak 20 lat temu wszyscy uczyliśmy się angielskiego, bo był on niezbędny, by sprostać wyzwaniom czasów, tak dzisiaj językiem komunikacji jest język programowania – wymuszają to cyfryzacja i rozwój technologii. Poza tym nauka programowania to metoda kształcenia pożytecznych kompetencji, których polska szkoła uczy dość słabo: mianowicie myślenia przyczynowo-skutkowego, analityki czy pracy w zespole.

Czy dzieci w podstawówce nie są na to za małe? Programowanie kojarzy się przecież z czymś skomplikowanym.

Blanka Fijołek: Nic bardziej błędnego. Opracowując koncepcję programu bazowaliśmy na doświadczeniach krajów, które mają już coś takiego za sobą m.in. Wielkiej Brytanii i Estonii. Zaczynamy od edukacji wczesnoszkolnej, więc wybraliśmy program Scratch – bazujemy więc na języku, która ma przyjemny dla dzieci interfejs obrazkowy i dzięki któremu można szybko obserwować wyniki wykonywanych zadań. Dla przykładu dzieciaki w klasach 1-3 mogą w czasie zajęć stworzyć animację wzrostu kwiatu, a gimnazjaliści grę platformową. Ale też nie przesadzajmy, mamy do czynienia z pokoleniem, które intuicyjnie rozpoznaje technologię i sobie z nią radzi.

Jak może im to pomóc w przyszłości?

Blanka Fijołek: Staramy się wykształcić obeznanego z technologią obywatela, który będzie w stanie funkcjonować na rynku pracy za dekadę lub dwie. Przecież nasze dzieci będą wykonywać zawody, które jeszcze nie istnieją i jedyne, co możemy o nich powiedzieć, to to, że będą oparte na technologii. Nie chcemy kształcić armii inżynierów, ale raczej przygotować nasze dzieci na to, co je czeka w przyszłości, kiedy będą wchodziły na rynek pracy. Kompetencje z zakresu programowania i analityki będą niezbędne, żeby płynnie wejść w świat nowych technologii.

Dzieciaki chętnie uczestniczą w lekcjach?

Blanka Fijołek: Programowanie angażuje. Wymusza też inny sposób pracy nauczyciela. Pedagodzy uczą się równolegle z dziećmi, bo zawsze jest kilka rozwiązań jednego problemu i każdy może znaleźć swoją drogę do rozwiązania problemu. To bardzo cenne. Scenariusz każdej z lekcji opiera się właściwie na jednym wspólnym punkcie wyjścia, ale rozwiązań jest tyle, ile głów pracujących nad nimi, dlatego absorbuje to uwagę uczniów. Mamy wiele przykładów, że dzieci, które osiągały słabe wyniki w nauce, dzięki programowaniu podniosły swoją ciekawość świata i chętniej uczą się przedmiotów ścisłych.

Jak to obecnie wygląda w polskich szkołach?

Blanka Fijołek: Elementy programowania pojawiają się dopiero w gimnazjum i to w zakresie zaledwie kilku godzin lekcyjnych – co więcej różnie z egzekwowaniem tej wiedzy bywa. Pojawiają się też pomysły, by kodowania uczyć np. tylko najlepszych uczniów, co jest pomysłem niesprawiedliwym. Programowanie powinno być umiejętnością dostępną każdemu, jak czytanie i pisanie. Najlepsi uczniowie mogą sobie bowiem nie radzić z kodowaniem, a Ci, których nie widać na lekcjach np. biologii mogą w nim odnaleźć swoją pasję.

 

Źródło: newsweek.pl, Data publikacji: 06.10.2014